Recenzja „Escape the Undertaker”: rozczarowująca bomba mocy
Nasz werdykt
„Escape the Undertaker” to, miejmy nadzieję, największa sztuczka, jaką Netflix ukrywa w swoim październikowym harmonogramie premier.
Do
- ️ Undertaker powraca
- ️ Nowy dzień to wspólna zabawa
Przeciwko
- ️ Ograniczony sukces interaktywny
- ️Nie prawdziwy horror
- ️Nikowa wartość produkcji
- ️Nie pozostawia wrażenia
Ucieczka przed grabarzem ma nadzieję zaangażować fandomowy crossover wiernych i profesjonalnych widzów wrestlingu horroru jako najnowszą interaktywną przygodę w domu od Netflix. To nisza, która wymaga spełnienia – nie żartuj, diagram Venna przedstawiający miłośników zapasów i horrorów ma ogromne zachodzenie na siebie, czego byś się nie spodziewał.
Po stworzeniu AEW (znacznie lepszego) konkurenta WWE, który jest atrakcją uśpioną od czasu wypożyczenia z moim tatą starych płatnych programów WWF w sobotnie wieczory, odnowiłem relację na skałach z telewizyjnym sportem akcji. Przebój. Zawsze skłaniałem się w stronę meczów trumny Undertakera — Survivor Series ’94, kiedy Chuck Norris chronił centralną fioletowo-satynową trumnę, podczas gdy Taker pokrzykiwał Yokozunę — ponieważ jestem dokładnie wspomnianą powyżej hybrydą horrorów wrestlingowych.
Mówię to wszystko, aby nakreślić obraz mojego związku z rozdrożem, który jest Ucieczka przed grabarzem i dlaczego kolejne rozczarowanie uderza tak mocno.
Założenie jest proste. Najgorętsze supergwiazdy WWE, The New Day (Big E, Kofi Kingston i Xavier Woods), dzwonią do drzwi Undertakera, szukając jego wszechmocnej urny. The Undertaker nie lubi gości i chroni swój mistyczny totem za pomocą przerażających i przerażających zabezpieczeń, więc rzuca wyzwanie The New Day, aby nawigować po swoim nawiedzonym domu o wartości okazyjnej. Widzowie kontrolują, jak Big E, Kofi i Xavier podchodzą do The „Taker's stalking fog” lub koszmarnych transportów, podczas gdy upiorny geniusz siedzi za monitorami nadzoru, jedząc kanapki bolońskie na białym chlebie bez przypraw — najbardziej przerażające wydarzenie w Ucieczka przed grabarzem .
W dzisiejszych czasach sygnaturą Netflixa wydają się przesadzone budżety i nieograniczone swobody twórcze, czego nie opisuje Ucieczka przed grabarzem . Projekty produkcyjne odpowiadają wynajmowi w Los Angeles Airbnb z prawie żadnymi remontami poza ciemnofioletowymi światłami LED i wytwornicami mgły — niespektakularna przyziemność rujnuje to, co może być tym wspaniałym gotyckim tłem dla kultowej postaci Marka Calawaya. Ciągłość kostiumów nie nadąża nawet za sytuacją z włosami Undertakera między zmianami peruki a kombinezonami nakrycia głowy, podczas gdy makabryczne pułapki, które „zagrażają” duszy Big E lub zadziwiają Xaviera, nie mogą być mniej przerażające lub pomysłowe. To zawsze najgorszy owoc horroru – ptaszniki, klaustrofobia i, hm, nic więcej – którego reżyser Ben Simms nigdy nie podnosi.
Żadna z narzuconych ani diabelskich personifikacji The Undertaker, który kiedyś był na wspólnym ringu, nie znajduje swojego kinowego odpowiednika.
Wejdź do The New Day, którego akrobatyczne talenty i entuzjastyczne przyjęcie potęgi pozytywności są światłem dla ciemności „Takera”. Są bohatersko charyzmatyczni jako tag-teamerzy i, co prawda, dobrze radzą sobie poza liną. Mimo to interaktywna sztuczka nieustannie oddziela trzech aktorów, którzy są najbardziej żywiołowi i przezabawni, gdy się nawzajem rzucają. Xavier Woods (Austin Watson) piecze tropy horroru nad płomieniem, który nie byłby nawet złotym pianką, ale przynajmniej jest przykładem Ucieczka przed grabarzem w najprzyjemniejszym wydaniu — zawodowy zapaśnik szydzi z dawnych motywów horroru, a potem piszczy, gdy wspomniana głupota przynosi odwrotny skutek.
Interaktywne plany nie są aż tak olśniewające, ponieważ pojedyncza rozgrywka nie przekroczy 30 minut. To miniaturowy kęs nawiedzających płytkich grobów i nijakie sekwencje walki w trzecim akcie, które nie zachęcają widzów do pragnienia drugiej rundy, aby trzepotać różnymi efektami motyla. Nic drastycznych ani szkodliwych zmian, ani nie przezwycięża poczucia, że WWE i Netflix współpracowali w ostatniej chwili w celu, jak zakładali, łatwej współpracy na Halloween.
Simms ukrywa kilka nostalgicznych, kanonicznych oddzwonień, czy to pośmiertne kamea długoletniego menedżera Paula Bearera, czy tag na palcach Issaca Yankema (psycho dentysta Glenna Jacobsa przed Kane'em) — Ucieczka przed grabarzem jest po prostu niczym więcej niż drażnieniem się z czymś, co jest zakopane sześć stóp pod tym bezkształtnym kopcem pozbawionych wyrazu inspiracji horrorem.
Mnóstwo niezadowalających czynników jest plagą tej okrutnej sztuczki dla fanów wrestlingu i horrorów, aż do nalegań WWE, aby ich zawartość pozostała do pewnego stopnia przyjazna rodzinie. Ucieczka przed grabarzem gra jak podróbka marek, które łączy i nie spełnia swoich interaktywnych ambicji. Zarówno fani horrorów, jak i wrestlingu nie mają powodu, aby więcej niż raz wędrować po funkcjonalnie podstawowych komnatach Undertakera lub oglądać The New Day, próbując sprzedać horrory, które nie są nawet w najmniejszym stopniu przerażające — nie mogą denerwować młodszej publiczności, z wyjątkiem ciebie powinien, ponieważ horror z bramą jest ważną koncepcją. Spodziewaj się miękkiego puchu, w którym brakuje wyjątkowo świątecznych duchów Halloween, co jest wstydem, biorąc pod uwagę bogatą mitologię, którą Undertaker oferuje Netflix. Może wymyślą różne rzeczy i zapewnią ogromnemu grabarzowi odkupienie w przyszłym roku w grze godne legendy o zapaśniczej tradycji mrożącej krew w żyłach — ale zastanawiam się, czy Ucieczka przed grabarzem gwarantuje kolejny strzał.














