Recenzja „Manka”: historia scenarzysty, która nie wyskakuje ze strony
Nasz werdykt
Kunszt rzemieślniczy Finchera doskonale odwzorowuje wygląd, atmosferę i dźwięk Złotego Wieku Hollywoodu, ale jego historii brakuje istotnego rozmachu.
Do
- 🍸 Rola Oldmana jako alkoholika, autodestrukcyjnego scenarzysty może wkrótce dołączyć do grona największych pijaków Hollywood.
- 🍸 Amanda Seyfried daje najlepszą w karierze rolę Marion Davies, kochanki potentata medialnego, która ma więcej rozsądku, niż się wydaje.
- 🍸 Partytura Trenta Reznora i Atticusa Rossa wykorzystująca wyłącznie instrumenty z epoki wyczarowuje idealne tło muzyczne dla opowieści Finchera o kapsuły czasu.
Przeciwko
- 🍸 Skrupulatne rzemiosło Finchera utrzymuje fabułę w imadle, która uniemożliwia jej pełne ożywienie.
Historia tworzenia Zaginiony jest prawie tak epicka jak historia, którą opowiada: ojciec Davida Finchera, Jack, napisał scenariusz w latach 90., aby jego syn wyreżyserował później Gra , ale naleganie Finchera na fotografowanie w czerni i bieli uniemożliwiło jego wykonanie. Po odejściu Jacka w 2003 r. projekt osłabł, dopóki David go nie reanimował i przekonał Netflix, który szybko stał się rajem dla kinofilskich filmowców z niedokończonymi projektami dla zwierząt, do finansowania go. Ale po dwóch dekadach i niezliczonych utrudnieniach nie jestem pewien, czy efekt końcowy wydaje się być radosnym spełnieniem od dawna opóźnianej wizji, czy ćwiczeniem w stylu, który bardziej zasługuje na podziw niż na głęboką troskę.
Zbudowany na niezrównanym kunszcie Finchera i wzmocniony występem Gary'ego Oldmana w tym, co wydaje się być przeznaczone do zdobycia wyróżnienia jako jeden z wielkich pijanych gawędziarzy kina, Zaginiony skwierczy najbardziej, gdy łączy rytmy błyskotliwych komedii z bystrym i bezlitosnym okiem do społecznego komentarza. Ale nawet jeśli trwały wpływ filmu nie został jeszcze w pełni rozpoznany — podobnie jak Obywatel Kane , film, wokół którego kręci się produkcja — drobiazgowe i coraz bardziej bezradne usposobienie Finchera jako filmowca i gawędziarza po cichu wypuszcza powietrze z tej baseballowej opowieści, zanim jej emocjonalna waga zdąży pęknąć z siłą, która powinna.
Opierając się na prawdziwej historii — a przynajmniej na fascynującej dramatyzacji rzeczywistych wydarzeń — Oldman gra Hermana Mankiewicza, wyblakłego scenarzystę alkoholika, wynajętego przez Orsona Wellesa (Tom Burke) do napisania pierwszego filmu młodej byłej gwiazdy radia i teatru. Zamknięty w kabinie, aby dojść do siebie po wypadku samochodowym, Mank jest wspomagany przez pozbawioną poczucia humoru specjalistkę od transkrypcji Ritę Alexander (Lily Collins) i bardziej przychylną niańkę Fraulein Fredę (Monika Grossman), aby ukończyć swoją pracę, wraz z kolegą Wellesa, Johnem Housemanem (Sam Troughton). ) regularnie odprawiał się, aby był na bieżąco. Pomiędzy wybuchami produktywności i długimi naginaniami, aby złagodzić jego ból (i zaspokoić uzależnienie), Mank zastanawia się nad swoimi relacjami z magnatem medialnym i biznesmenem Williamem Randolphem Hearstem (Charles Dance), a zwłaszcza kochanką Hearsta, Marion Davies (Amanda Seyfried), której wyczyny kręgosłup rzekomo fikcyjnej historii, którą próbuje opowiedzieć.
Wraz z rozwojem relacji Manka z potężną parą rozwija się jego status w Hollywood, zwłaszcza w MGM, gdzie ściera się z rzeczowym szefem produkcji Irvingiem Thalbergiem (Ferdinand Kingsley), a zwłaszcza z szefem studia Louisem B. Mayerem (Arliss Howard), którego polityka powiązania i lojalność wobec Hearsta coraz bardziej podważają jego perspektywy zawodowe. Ale w miarę jak narasta presja, by Mank wyrzekł się projektu — choćby po to, by utrzymać przyjaźń z Hearstem i Daviesem, a tym bardziej zachować to, co zostało z jego chorej kariery — scenarzysta zaczyna dostrzegać, że jego scenariusz Obywatel Kane może być najlepszą rzeczą, jaką napisał, i musi walczyć o uznanie, a konsekwencje są przeklęte.
Jeśli zgłoszony polski przez Erica Rotha ( Ciekawy przypadek Benjamina Buttona ) złagodziła portret Wellesa w oryginale w opozycji do Mankiewicza, wizja starszego Finchera nie do końca maluje życie scenarzysty pędzlem hagiograficznym, ale przedstawia go jako geniusza, którego inteligencja okazała się równie autodestrukcyjna, co bezlitośnie przenikliwa. W pewnym sensie jest to samo w sobie klasycznym hollywoodzkim tropem – wielki człowiek, który nie potrafi zejść z drogi – a wskazówki Finchera dotyczące występu Oldmana prowadzą publiczność do tego niepodważalnego wniosku, budując do Obywatel Kane jedynego Oscara za najlepszy scenariusz. Być może mniej wiadomo o Najwspanialszym filmie, jaki kiedykolwiek powstał, to relacje i dostęp, jaki miał Mankiewicz do ludzi, którzy mieli stać się jego bohaterami scenariusza, oraz nieustraszoność, a jednocześnie samoświadomość, z jaką rozpoczął to historyczne przedsięwzięcie. (W pewnym momencie Mank mówi do Daviesa, że jeśli to zostanie zrobione, mam nadzieję, że mi wybaczysz, a ona odpowiada, a jeśli nie, mam nadzieję, że mi wybaczysz.)
Film pokazuje znacznie więcej niż tylko stukanie w klawisze i kreatywność zmarszczonych brwi, która przekształciła życiowe doświadczenie Manka w bebech reżyserskiego debiutu Wellesa. Rzeczywiście, jego transkrypcjonerka Rita jest jedną z pierwszych w tej historii, która dowiaduje się o jego lojalności wobec spraw proletariatu (i jednostek) oraz jego głęboko zakorzenionej pogardy dla uprzywilejowanych strażników, z którymi się ociera – mimo że zapewniają mu podobnie uprzywilejowany styl życia. To jego oczami obserwujemy, jak Mayer apeluje do pracowników, aby podjęli poważne cięcia płac, aby utrzymać studio na powierzchni, bez podejmowania ich osobiście, a później, aby przyglądać się propagandzie produkcji studia, aby wesprzeć politycznych sojuszników Mayera. Zwłaszcza dzięki występowi Arliss Howard jako szefa studia, trudno nie dostrzec echa polityków, które zmieniły się w psy atakujące polityków, takich jak Rudy Giuliani w Mayer, szczekających na przeciwników swoich potężnych przyjaciół i gromadzących się wokół siejących strach słów, aby uzupełnić swoją władzę i bogactwo w krajobraz powojenny (choć ignorując jednocześnie znacznie poważniejsze zagrożenia na horyzoncie).
Oglądanie, jak Mankiewicz mówi prawdę do władzy, daje ogromną satysfakcję, zwłaszcza z wagą i precyzją dowcipu i spostrzeżeń scenarzysty. Ale w miarę upływu czasu, a film posuwa się do przodu zarówno w przeszłości związku Manka z Hearstem i Daviesem, jak i teraźniejszości jego bitwy o dokończenie i zachowanie uznania dla Obywatel Kane , jego instynkt wysadzenia własnego sukcesu – i skumulowany efekt jego ciągłych problemów z piciem – staje się lamentem, którego srebrna podszewka jego ostatecznego sukcesu nie może do końca pomieścić. I może o to właśnie chodzi: złożoności życia Mankiewicza i ich podobieństwa do relacji władzy w naszym obecnym klimacie politycznym nie da się łatwo posegregować, ograniczyć, a nawet ocenić. Ale do czasu, gdy Mank po pijanemu przesiaduje na imprezie kostiumowej Hearsta, goście uciekają jeden po drugim, wierząc, że oskarża Hearsta i jego kabałę, ale tak naprawdę po prostu krytykuje dno buta, przez który on i jego kariera zostaną zmiażdżone, jego osiągnięcie — i jego moralna słuszność — straciła na wadze.
Wykorzystanie czerni i bieli przez Finchera przywołuje żywe wrażenie Złotego Wieku Hollywood, nawiązując do technik i ujęć Obywatela Kane'a oraz charakterystycznych cech filmowych tamtych czasów. Ale praca z jego Mindhunter operator Erik Messerschmidt, dostarczanie przez Finchera jednej ponurej sceny po drugiej może nie być odtwarzane na małym ekranie tak, jak gdyby ten film został nakręcony dla (a może po prostu pozostał w) rzeczywistych kinach. Jest coś zabawnego i nerdowego w obserwowaniu, jak Fincher używa tych starych technik, by opowiedzieć nową historię — podobny test, który poddał sobie Steven Soderbergh Dobry Niemiec — ale ogólny wygląd jest bardziej zabłocony i melancholijny, niż wydaje się, że powinien, i może okazać się problemem dla ciekawskich widzów zaintrygowanych imieniem Finchera, ale niezaznajomionych z jego historią.
To powiedziawszy, Oldman i Seyfried utrzymują tę historię przy życiu dzięki reparacji i nieustannemu poczuciu radości, co ponownie przywołuje okres filmowania, w którym rozgrywa się ta historia; oba ich występy zawierają energię i życie, które sprawiają, że ich historia wydaje się bardziej żywa i akademicka. Co więcej, wybór obsady Finchera — który obejmuje głównie mniejsze nazwiska i niewiadome — daje charakterystyce poczucie dokładności, poczucie, że tacy ludzie byli i jacy byli, co powinno przenieść się daleko poza film w erze, w której historia Hollywood czasami czuje się uwięziony w książkach. Ale jeśli chodzi o projekt pasjonujący, nowy film Finchera wydaje się dziwnie pozbawiony pasji, kontynuacja jego własnej podróży od początkującego przemysłowca do ikony, którą wydaje się być zadowolony z tego, że z każdą nową pracą zahartuje i utwardzi formalizm swojego stylu.
Z drugiej strony, filmy kilku reżyserów zdają się ujawniać więcej wymiarów i szczegółów po kolejnych odsłonach niż filmy Finchera, a nawet po prostu zmieniają ich odbiorców i ich percepcję, i być może nie będzie inaczej. Ale jeśli Zaginiony ma na celu zebranie wielu pokoleń hollywoodzkiej świetności — gigant współczesności wznoszący i oddający hołd pracy gigantów z wcześniejszego — jest lekkim rozczarowaniem, że połączenie stylu i opowiadania historii nie daje później większego haju .
Zaginiony będzie dostępny w serwisie Netflix 4 grudnia 2020 r.
- Co nowego w Netflix
- Najlepsze komedie na Netflix
- Ile kosztuje Netflix?
- Najlepsze programy Netflix
- Najlepsze horrory na Netflix
- 10 najlepszych filmów w serwisie Netflix w tej chwili














