'Snake Eyes: G.I. Recenzja Joe Origins: Co za crapsshoot
Nasz werdykt
Powiedzmy, że podtytuł „Pochodzenie” wygląda dość optymistycznie.
Do
- 💥 Neonowy projekt produkcyjny Tokio jest ładny.
- 💥 Pościg motocyklowy spełnia swoje zadanie.
Przeciwko
- 💥 Te postacie to płaskie maszyny ekspozycyjne.
- Ton jest poważny, aż do deflacji.
- 💥 Zdjęcia i montaż okropnie zaciemniają akcję.
Jeśli musimy żyć w rzeczywistości, w której każdy współczesny hit jest związany wcześniej istniejącą własnością intelektualną i nostalgicznym apelem do lat 80. i 90., to jest nadzieja na znalezienie w projektach takich jak Wężowe oczy: G.I. Joe Origins . Kulturalna pamięć podręczna ŻOŁNIERZ AMERYKAŃSKI. Joe nie jest dokładnie tym, czym kiedyś było, więc pomysł wyrzucenia z flagowej nieruchomości, aby skupić się na jednej z bardziej interesujących koncepcyjnie postaci, nie jest zły, zwłaszcza jeśli pozwala to filmowcom na riffowanie w gatunku, który nie jest w przeciwnym razie uzyskać dużo zabawy przy tej skali produkcji. Widząc hollywoodzki budżet w służbie opowieści o zemście ninja powinnam być powodem do podziwu i ekscytacji, przemytu widowiska akcji do rozpoznawalnej marki, aby wystarczająco dużo tyłków dostało się na siedzenia teatralne, aby zarobić więcej. Niestety ta wersja Oczy węża będą musieli nadal istnieć w naszych zbiorowych nadziejach i marzeniach, ponieważ wydaje się, że Paramount nie chce niczego więcej niż ŻOŁNIERZ AMERYKAŃSKI. Joe być ich własnym Marvel Cinematic Universe, a formuła po prostu dla nich nie działa.
Fabuła, taka jaka jest, przedstawia Snake Eyes (Henry Golding, całkowicie tłumiący swoją naturalną charyzmę) w dążeniu do pomszczenia morderstwa swojego ojca. Podczas swojej codziennej pracy w magazynie yakuzy, przemycając broń w tuszach ryb, zdradza yakuzę, by ocalić odkrytego szpiega Tommy'ego (Andrew Koji), który tak się składa, że jest spadkobiercą klanu ninja Arashikage. (Dlaczego klan wysłałby swojego jedynego spadkobiercę, aby działał jako szpieg w niebezpiecznym miejscu, jest szczegółem, którego najlepiej nie zbadać, prawdopodobnie powiedział jeden ze scenarzystów.) Tommy zabiera Snake'a do Japonii, aby został złożony w szeregach Arashikage, wiele do zmartwienie szefowej ochrony Akiko (Haruka Abe). Jednak Snake ma ukryte motywy, które mogą narazić klan na ryzyko, poddając w wątpliwość, jak daleko zajdzie w celu zemsty.
Chociaż jest to solidna, choć nieco przewidywalna przesłanka do opowieści o próbach i utrapieniach ninja, Oczy węża wydaje się, że całkowicie zapomnieli, że widzowie znacznie silniej reagują na postacie i osobowość niż ekspozycja i rozpoznawalność marki. Prawie wszystkie dialogi służą użyteczności fabuły kosztem nadania wymiaru obsadzie, a postacie eksponują motywację, zamiast ją demonstrować lub rozwijać w naturalny sposób. Fabuła porywa wraz z całą płytką miazgą swoich kreskówkowych początków, ale jest prezentowana tak bez humoru, że publiczność nie jest w stanie znaleźć zabawy w zastępstwie podczas występów. Potężny McGuffin kieruje trzecim aktem jak wyprzedaż Kamień Nieskończoności. Pomysł COBRA, organizacji terrorystycznej, która pragnie rewolucji bez żadnej ukrytej ideologii, jest przedstawiany tak prosto, że obraża wywiad, a talenty Samary Weaving są marnowane jako postać, która wydaje się być niewiele więcej niż ŻOŁNIERZ AMERYKAŃSKI. Joe pełen nadziei odpowiednik Nicka Fury'ego.
Mówiąc o zmarnowanych talentach, każdy film z odwagą, by zatrudnić Iko Uwaisa do roli drugoplanowej – znanej tylko jako Twardy Mistrz, i tak, jest żart z erekcji – tylko po to, by odciąć się od jego głównej sceny walki, należy do filmowego więzienia. Nie to, że zdolności Uwais zostałyby oddane sprawiedliwości przez zdjęcia i montaż, ponieważ oba są okropne, ponieważ zaciemniają choreografię walki, zamiast ją ulepszać. Wybór kręcenia scen akcji za pomocą kamery ręcznej ogranicza gorączkową akcję do serii rozmyć, które są zbyt bliskie, aby rozszyfrować wyraźne łuki ruchu, a podczas edycji priorytetem są ujęcia reakcji, a nie obserwowanie ciosów, kopnięć i machnięć mieczem aż do ich ukończenia. Nigdy nie jest tak źle, że nie można powiedzieć, kto co robi i gdzie, ale efekt jest mniej ekscytujący niż odrętwienie, seria migających świateł i ciosów, które nie mają żadnego wpływu, ponieważ film nie rozumie uroku dobrze wylądowany hit.
Oczy węża nie jest całkowicie pozbawiony uroku. Zalany neonami projekt scenografii w tokijskiej alei jest wystarczająco nastrojowy, a scena pościgu motocyklowego jest zabawna, choćby dlatego, że czerpie inspirację z John Wick: Rozdział 3 oraz Nikczemność . Ale największy problem z Oczy węża jest to, że jest po prostu nudne. Tak desperacko chce być filmem ninja Marvela, że nie rozumie, co przyciąga ludzi do sztuk walki lub filmów Marvela. Choć pozornie można go oglądać, jest całkowicie zapomniany, ściana hałasu i ruchu, która byłaby przekonująco zabawna tylko jako hałas w tle, ponieważ przynajmniej wtedy możesz wypełnić luki ciekawszą wersją w swojej wyobraźni.














